zmasowany atak :(

Witam!Mam problem z kilkoma kwiatami- i mam nadzieję że na tym się skończy. Zaczęło się od fikusa benjamina. Kilka dni temu zauważyłam brązowe plamki na liściach- na razie na tych dolnych oraz białe kropkowane plamki- na kilku liściach.Znalazłam też coś w rodzaju białej pajęczynki.Fikus ma ok 3lat, ok 1m wysokości jest rozłożysty. Nigdy nie opadały mu liście ani nie usychały.Teraz zauważam usychanie końcówek liści.Podlewam go regularnie jak widzę że ziemia jest sucha z wierzchu.Nawożony był cały czas tym samym nawozem w pałeczkach -vilmorin nawóz do roślin zielonych. Cały czas stoi w tym samym miejscu.W tym roku kilka razy był wyniesiony na balkon i zraszany.Ale jak tylko wyschnął wracał na swoje miejsce. Ok. 100m od naszego bloku są ogrody działkowe czy to możliwe,że z wiatrem przyszło jakieś świństwo? Mało tego dzisiaj zauważyłam,że moja zroślicha (syngonium) zaczyna żółknąć i to w dość szybkim tempie.Na jednym liściu jest dziura jakby wygryzła ją jakaś glizda.Na kilku kolejnych na spodniej stronie są ślady – maleńkie dziurki, jakby wykropkowane drózki- coś po nich chodziło, małego i cienkiego? Na razie nie widać większych uszkodzeń.Mam dwie takie sztuki i jedną jakby bardziej zaatakowało.Następnym kwiatem jest pokrzywka (koleus Blumego). Rośnie jak szalona, stoi blisko okna więc ma bardzo ładne intensywne kolory liści. Ale…pojawiły się na nich jasno-brązowe plamki, a od spodu jakieś maleńkie czarne kuleczki.Większość zaatakowanych liści usunęłam , ale nie wiem co dalej robić.Mało tego z dracenami też coś się dzieje.Na mniejszej zaczęły żółknąć liście i nie są już tak intensywnie zielone. Być może miała za mało światła, bo przez pewien czas stała na podłodze ( ale tuż przy drzwiach balkonowych), oddałam jej wiec kwietnik. Miejmy nadzieję,że oto jej chodziło. Natomiast większej dracenie (poza tym samym problemem) usychają liście,a także pojawiły się na nich brązowe-żółte plamki. To chyba zmasowany atak na moje kwiaty. Mam jeszcze inne rośliny w domu i boje się żeby i reszta nie zmarniała.Kupiłam dzisiaj środek owadobójczy -Target natural. Działa na mszyce, wełnowce, przędziorki,mączniaka prawdziwego i szarą pleśń.Ale opryskiwanie powinno odbywać się poza pomieszczeniem zamkniętym (środek ma charakterystyczny zapach który podobno nie jest wadą preparatu) ale jak na złość cały czas pada więc muszę czekać.Nie wiem tak naprawdę co atakuje moje kwiaty i czy jest to jeden szkodnik czy kilka.I jak skutecznie z nimi walczyć?Jeśli ktoś rozpoznaje wymienione objawy, proszę o pomoc.