zima na tarasie

Zmartwienie o przezimowaniu ma różną postać. Zależną od wielkości skrzynek i donic. Od typu, rodzaju i odmiany roślin w nich tkwiących [?].

Te największe skrzynie, tak z 0,8×0,8×08 metra, z dobrze wykonanym drenażem na dnie, zasypką przeciw wysychaniu od góry, z masywnych calowych grubością dech – radzą sobie zimą bezobsługowo. Większe donice takoż, jeśli mają w sobie roślin nadzienie odpornych na zimy.

Mam w donicy takiej żywotnik ozdobny – i już kilka lat stoi on na betonie zimą, czasem mu zaspę tylko podgarniam śniegową wokół. Rośnie nieźle, już dawno bym go zadołował, ale docelowo trafi na cmentarz jako soliter. Im później, tym ktoś w mej rodzinie dłużej pożyje 😉

Wygwizdowisko nabalkonne i tarasowe zmniejsza się wplatając w obrzeża balustrad mniej lub bardziej ozdobne osłony, parawany. Nawet czasowe.

Doniczkowcom nabalkonnym można na stałe wykonać uskrzynkowane poziome szafki skrzynkopodobne, gdzie donice na stałe wkładamy, tworząc z nich ciekawą kompozycję, a wokół donic przesypujemy na stałe materiał łatwy do odgarnięcia przy doglądaniu donic [wymianie na większe] – typu kulkowany keramzyt, ozdobny żwir, szkło ozdobne.

Eliminujemy tak zastępniki ze starych kołder, chochoły ze słomy [stosowane od stuleci i znane powszechnie np. w Bronowicach Małych] i niezbyt estetyczne styropiany.

A jak która czy który jednak zechce, to wokół donic można stale w skrzynce umieścić sypki styropian [styromull].

Świetnie on zimą ociepli, a latem zmniejszy przegrzewanie się donic.

Dobrze trafione terminem poprzymrozkowym – i zdjęte w odpowiedni termin – osłony z włókniny nigdy zimą [roślinom nieiglastym] nie zaszkodzą.