Wodę mając …

… tylko w rogu w cieniu

To dobrze, bo lokalizacja – dla termokompostownika – jest dowolna, choć lepiej, by – jak kompostowniki klasyczne – stał w lekkim cieniu. Sprzyja to niedolewaniu mu wody, gdyby zawartość wyschła na wiór, więc i szybszemu rozkładowi. Mając wodę, z np. wężokonewki, można by go dowilżać. Nie warto go też i zalewać. Stąd zachwala się lokalizacje też i na lekkim wyniesieniu lub na lekkim spadzie, by się sam odwadniał. Pobliże rynny odradzam…

Zakup?

Zachwalam jednak poczekać na doroczne, sezonowe dostawy w marketosklepach, w PL ceny tam oscylują dla termokompostierek w okolicy 100-120 PLN. Ceny dla niesprzedanych tam lądują i poniżej tej setki [ceny wyższe, gdy w komplecie jest dno – dla mnie zbędne].

W centrach budowlano-ogrodowych górny pułap cen to ze sześć setek PLN, niższy – trzy. Zdzierstwo.

Myszy?

W kompostownik odpadki myszom jadalne powinny nie trafiać – u nas mąż zjada wszystko i nic nie zostaje*. Jeśli myszy tam się jednak pojawiają, to kompostownik ma nadzienie z pędraków kilkuletnich, co świadczy o nieumiejętnym [ponadrocznym] użyciu/ napełnianu tegoż, a to błąd. Taki depozyt jest typowy dla zwykłych kompostowników [w ubogich w okolicy w drzewa liściaste ogrodach – na nich żerują chrabąszcze latające, pod nimi deponują jaja].

Pędraki nie zostaną opanowane przez chrabąszczyce, jeśli zawartość kompostu [w lata pojawu, a właściwie po tym pojawie] się przeglądnie i pędraki odsortuje, zasili nimi ptaki dzikie lub hodowlane. Można przegląd wykonywać i po opróżnieniu – w dobrze użytych t.-kompostownikach to następny rok, a w zwykłych to i tak zawartość musi być homogenizowana i mieszana min. raz w rok.

Najlepiej mieć [min.] 2 kompostowniki, zanim się nauczymy jednorocznego cyklu ich użycia.

… beczkę podstawię pod rynnę …

Trzeba się nauczyć odławiania z beczki larw komarów [lub zużywania wody na bieżąco/ oklapowania + dorobienia sita i syfonu napełniającego].

Życzy szybkiego butwienia

Dar61

*/ cytat z serialu familijno-batalistycznego, reż. J.Gruza