Re: Przezimowanie bylin w garażu.

Trudno powiedzieć, nie wiedząc dokładnie, co oznacza „marginalna mrozoodporność” 😉 Osobiście nie znoszę zimowania roślin pod dachem i unikam tego, jak tylko mogę. Naprawdę trudno jest właściwie podlewać rośliny zimą, zwłaszcza, że ogrodnik też jest w stanie spoczynku. Sądzę, że te bez części nadziemnej można spokojnie trzymać w ciemnicy, reszty nie.
Pazerność, zwana zapobiegliwością, sprawia, że co roku jesienią ląduję z całą kupą doniczek. W najsuchszym punkcie ogrodu kopię wtedy tzw. dołownik, czyli dół o płaskim dnie. Umieszczam w nim ściśle doniczki, zasypując ziemią przestrzenie między nimi. Potem całość też lekko podsypuję ziemią a w razie grubszych mrozów przysypuję liśćmi, które na tę okazję mam zgromadzone w workach w garażu. W dołowniku lądują też doniczki z nasionami, które długo wschodzą i nie zdążyły w tym roku- w tym wypadku powierzchnię ziemi nakrywam mchem, żeby potem wiosną łatwo odsypać ziemię zużytą do ocieplania. Rośliny, które u mnie mają marginalną mrozoodporność, jakieś kocanki włoskie na przykład, przysypuję głębiej.
Co się narobię, to moje ale całą zimę o tym nie myślę a wiosną na ogół się okazuje, że wszyscy żyją i mają się dobrze.