Re: nawożenie końskim g…

Przywieziono mi rok temu kilka ton obornika końskiego, ale nie świeżego, tylko chyba 2-letniego, bez zapachu i częściowo przekompostowanego. Późną jesienią ( w ubiegłym roku długo było ciepło) został przekopany z dużą ilością obornika warzywniak i dałam (też sporo) pod wszystkie róże i inne krzewy liściaste. Pod niektóre byliny dałam na wiosnę. Przy każdym krzewie odgarnęłam ziemię, napakowałam obornika i zagarnęłam ziemię. Wczesną wiosną, jak ruszyła wegetacja już nie dawałam żadnego nawozu. Wszystko pięknie rosło i kwitło. Jak krzewy zaczęły kwitnąć podsypałam trochę nawozów mineralnych (maj, czerwiec). Trochę obornika dałam do kompostu, a reszta została do tego roku … i się pięknie przekompostowała (ma konsystencję próchnicy). Może przyczyniły się do tego dżdżownice kalifornijskie, które przeszły z kompostu. W tym roku sadząc jesienią rośliny cebulowe, do każdego dołka dawałam trochę obornika. Po przymrozkach zrobię mieszankę tego obornika, kompostu i dobrej ziemi, z której usypię kopczyki na różach i innych roślinach, wymagających okrycia korzeni. Sadząc rośliny tarasowe, również na spód dawałam ziemię wymieszaną z obornikiem. Rośliny ozdobne pięknie rosły i kwitły, ale warzywne tak sobie, rewelacji nie było, poza pomidorami (ale nie wiem, co pomogło, bo mieszałam obornik z pokrzywami i na tym sadziłam pomidory). Rosły rewelacyjnie. Ponieważ w sumie było w ogródkach dużo tego obornika, to miałam niezłą zabawę z kretami. Nic nie pomagało, wszystkie krzewy nawiezione obornikiem były kilka raza dziennie dokładnie obryte, a pod warzywami same korytarze (najwięcej obornika). Upolowany kret (jedyna skuteczna metoda) był ogromny i bardzo tłuściutki …….