Re: mętlik pogodowy?

kochałam mojego bordowego szczawika i jego rózowe, szyszeczkowate kłacza..ale odszedł za TM, gdy niestety nie mogłam badylkami sie opiekowac sama złozona choróbskiem..niebieskawe gąsieniczki pracowicie wyszukiwałam kazdego ranka i z nieukrywaną satysfakcją wysyłałam do robalcowego nieba..czasem powtarzałam to po południu..a co sie miały dziewczyny nudzić?, moja wilczyca zaczęła mi sie dziwnie przygladać, pewnie zbyt duzo emocji przy tym było..tak mi sie cos wydaje, ze mrozy przetrzebiły głównie naturalnych wrogów szkodników naszych upraw i stąd taki ich urodzaj w tym roku. Ślimaków „starych” faktycznie mało..ale zaczyna wyłazić nowe, młode pokolenie..musiałam posypać, bo jak to młodzież, zbyt żarte było, szczególnie że w sporej masie..o dziwo języczki nie musze bronic tak mocno jak w innych latach..a to wyjatkowy przysmak slimaków wszelakich



Lady Sybil chrapała cicho. Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie…