Re: Hortensje, co teraz z nimi zrobić?

Moja macrophylla jest chyba pochodzenia szklarniowego, bo dostałam ją w prezencie elegancko zadoniczkowaną, kwitnącą. I jakoś nie szkodzą jej zimy, a tkwi w gruncie dobrze ponad ćwierć wieku. Tyle, że ja się z nią nie pieszczę; przez kilka lat od wsadzenia prawie nie rosła, ale też nie marzła. Ale jak wreszcie jej korzenie zmogły ursynowską glinę, to się z niej zrobił piękny krzak. Kwitnie praktycznie co roku bez żadnego okrywania, chyba że jakaś swołocz ją obłamie na krótko (zdarzało się).

Myślę jednak, że gdyby rosła w słonecznym miejscu, to nie zimowałaby tak dobrze.