Re: Bydzie śtraf, Frau Liebbke, jusz tszeci roz

niemiec nie jest porzadnicki tylko kary i grzywny sie boi.

ogladalam film dokumentalny jak spolecznym czynem pod przymusem hitlerowcy porzadek wprowadzali. robotnik pracujacy w ladnym miejscu pracy bedzie zadowolony i nie bedzie podskakiwal – taki byl mniej wiecej komentarz. aby bylo ladniej i taniej wymordowano uposledzonych i kaleki. uposledzenie umyslowe nie pasowalo do rasy panow co bylo najwazniejszym powodem eugeniki i eutanazji.

jak zna sie przyczyny i sposoby to obludny porzadek obrzydzenie budzi.

wiec nie powolujcie sie na 100 letnie porzadnictwo robione pod gusta bismarka tylko zauwazcie madrosc zyciowa wschodniej strony z nie wychylaniem sie z bogactwem, bo zadbane obejscie budzi zazdrosc.

i po co ja tak dbam o te kwiatki? gdybym miala ugor jak sasiadka to by na mnie strazy miejskiej nie nasylala, ze jej moje rosliny wyjazd zaslaniaja przy czym jej „metalowy” zywoplot w postaci jej osobistego blaszanego busa wyjazdu nie zaslania.

niemcy gdy wysiedlali polakow i laczyli gospodarstwa to burzyli te brzydsze. Horst Köhler były prezydent Niemiec (zrezygnował z urzędu w 2010 r.) urodził się w Skierbieszowie niedaleko Zamościa. Jego rodzice byli Niemcami wysiedlonymi na mocy paktu Ribbentropp – Mołotow z rumuńskiej Besarabii wcielonej w 1940 r. do Związku Radzieckiego. Trafili do Skierbieszowa, którego nazwę Niemcy zmienili na Heidenstein.

Zajęli dom wypędzonej polskiej rodziny Węcławików. W 1944 r. rodzina Köhlerów z liczącym sobie około roku Horstem uciekła na zachód.

stary, dobroduszny weclawik do kamery mowil ” przeciez ziemi nie zabrali” w odpowiedzi ,ze niemcy wyjechali obladowani dobytkiem.