meldunek pogodowy nr2

Jeśli nie zachwalałem jeszcze {Babci47} tej świetnej pogodynki krótkodystansowej, to czynię to teraz:

www.meteo.pl/

Wg niej mieliśwa mieć dziś u nas oberwanie chmury pomiędzy 10 a 17, no i było. We Wrocławiu też, choć później 🙁

Deszcz u nas wtedy padał poziomo. Nieco poprzewracał bezpalikowych pomidorów, ale o dziwo słoneczniki (jeszcze nie przytroczone do swych dyżurnych palików) jak stały, tak stoją.

To, że na całym naszym osiedlu zanikły poburzowo – tradycyjnie – dwie fazy z trzech, już nie piszę, bo to nie temat burzowy. Ale nieco mi to pogodowe zjawisko przesunęło czas przekładania siatki z czereśni nr 1 na czereśnię nr 2, bo cerowanie żyłką siatki trwało za dużo o kilka kwadransów. Ale do 21. zdążyłem. Wystarczyło potem wpiąć się złodziejką pod fazę z żyrandola i komp śmiga, baterii szczędząc.

Postwilgotnościowego mączniaka na winorośli jeszcze [puk-puk-puk[ nie ma.

Winniczek sztuk jeden oszczędzony.

Mszyce na umierającej węgierce szaleją, a niech im tam. Spadź ich lepi kubły ze zapasowym zimowym żwirem pod śliwą.

Spokój wróżących biedronkowych poczwarek multum.

Cdn[iewykluczony].