ingrediencje

{Annajustyna}:

… Ale już jako kompost się taka forma życia chyba nie nadawala? …

Tak, nadaje się. Ta wędrująca faza rozwoju śluzowców nie żyje wiecznie. Mnoży się przez podział, aktywnie wędrując ku następnym źródłom pokarmu, a z czasem pojawiają się w niej wyspecjalizowane jednopłciowe komórki – płciowe – i dochodzi do następnych, ale przejściowych, faz bytu. I znów koło dziejów klanu śluzu się toczy. Nawet w PL się toczy. ale latem.

… kompostownik nie jest na odpadki z kuchni …

Polemizowałbym. Niejedna zawartość przypalonej patelni czy innego już nieświeżego dania u nas w kompost[ownik] trafiała i się bezśladowo rozłożyła.

Nawet te skórki od cytrusów nam tam się rozkładają, choć rzeczywiście wolniej. Ale te pierwsze są głęboko zakopywane, a te drugie akuratnie rozkładamy, przesypując innymi ingrediencjami.

Pasuje tu stara anegdotka:

– Co ważniejsze dla herbaty – cukier¹ czy mieszanie²?

– Mieszanie. Cukier jest potrzebny tylko po to, żeby wiedzieć, kiedy mieszanie skończyć.

O! – à propos – swego czasu w mym nieco odosobnionym śródleśnym domostwie skradziono nam przydrożną niedaleką linię energetyczną [kable]. Nie było nas wtedy, w kanikułę, w domu i nikt nam na czas zawartości lodówek, zamrażalników i zamrażarki nie opróżnił. Opowieść o odorach pomijam, ale właśnie wszelakie (kiedyś) jadalne wiktuały pięknie skompostowałem. Kilka kg mięsnych półproduktów też, bo miałem zwyczaj trzymać zapasik podrobowych i rybnych dla kota [latem z nami do rodziny go, tj. ją, z nami wywoziliśmy].

Kilka tygodni po tym coś nam się w kompostownik, w tym przypadku klasyczny, dogrzebało.

{Annajustyna}:

… Nasz byl zamykany …

Potem – choć ochłapy zepsute głęboko zakopałem w kompostowej pryzmie [ogrodzonej palisadą na 1,5 m, z – niestety – furtką], to jakaś wolnobieżna gadzina nam [skobel/ haczyk furtki wyłamany!] je wykopała i konsumowała. Podejrzewałem jakiegoś jaźwieca lub kunę, ale nie. Potem kilkakrotnie zdybałem tam, pod kompostownikiem, sukę sąsiada, jaki mieszka obok o pół kilometra. Ten pies sąsiada był półdziki, bardzo samodzielny, przyhołubiony. Suka ta musiała wtedy przeskakiwać tę furtkę itd. Zmodernzowałem wnętrze zagródki kompostownika, wstawiłem ścianki wewnętrzne – ale większych porcji mięsopochodnych odpadków już tam nie zakopywałem, choć jeszcze 2 razy, oczywiście w wakacje i pod nieobecność, nam zawartość lodówek się […], gdy znów kable ukradziono, a za 2. razem sąsiedzi z neo-wspólnoty mieszkaniowej tak w czas swych remontów wyłączali elektrykę w budynku wspólnym wielorodzinnym, że moją zamrażarkę szlag trafił. Wtedy już po prostu zapasy podgnite, te mięsne, zakopałem w niedalekim lasku, dość głęboko. Ale suka sąsiadów, zawsze głodna, się do nich i tak dobrała 🙂 Mają psy/ suki nochale!

¹

zaczyn, starter rozkładu.

²

dobór i przerzucanie składników kompostownika oraz rębaczkowanie składników twardszych.