Dziekuje Ci Wando, bardzo,

ze zajrzalas.

Tak, bez kwiatkow to one wygladaja tak samo. Ciagle mam nadzieje, ze gdzies ta nalepka z nazwa sie paleta i wreszcie na nia trafie;)

Co do nasionka, a zwlaszcza jego pozniejszego zastosowania to juz dla mnie zbyt wysoki stopien trudnosci. Nie wiedzialabym co z nim zrobic, bo pewnie rosloby strasznie dlugo, a w koncu wcale takie piekne te kwiatki nie byly…ale niech sobie dalej rosnie, jak mu dobrze.

W ogrodzie mam inne orchidee, ktore juz widze, ze niebawen zaczna kwitnac. Juz maja paki, a one zwykle kwitna przez zime az do lata. Ale to inny gatunek. [Aha, nie powiedzialam, ze mieszkam w cieplych okolicach gdzie nie ma mrozow.- Nie chce, zebys pomyslala, ze sie znecam nad roslinami;))]

To (domniemane) oncydium jest domowe i niech tak zostanie. Razem z lodyga.

Dziekuje za rade. I za namiar na specjalistke, ale dla mnie specjalistka jestes Ty, Wando. O, a propos – kiedys mialam storczyka o nazwie wanda. Czy to od tego wzial sie Twoj nick?

Pozdrawiam i podziwiam za wiedze.